Moje problemy ze skórą głowy opisywałam Wam już tutaj. Teraz za to z czystym sumieniem mogę Wam polecić moje najnowsze odkrycie: szampon i odżywkę VitalDerm. Po pierwsze i NAJWAŻNIEJSZE zawierają prawdziwy olej arganowy, dzięki czemu włosy są jedwabiste, lśniące, miękkie i gładkie w dotyku. Produkty są bardzo delikatne, nie podrażniają skóry głowy, a wręcz ją nawilżają. Dodatkową ich zaletą jest fakt, że są sprzedawane w 400 ml butelkach przez co wystarczają nam na bardzo długi czas. Dwie pompki dozownika pozwalają umyć całą głowę. Mają podobną konsystencję, jednak szampon się niesamowicie pieni, natomiast odżywka nie spływa z włosów. Dla mnie są idealne! Głównie dzięki zawartości oleju arganowego. Jest to naprawdę imponujące ponieważ większość produktów reklamujących się hasłem "z olejem arganowym" zawiera jego śladowe ilości. Tutaj ta zawartość jest wyczuwalna i przynosi niesamowite efekty. Wszystko to za 22 zł za butelkę. Serio. Sama byłam zdziwiona, ale kupiłam już następną butelkę.
poniedziałek, 19 maja 2014
niedziela, 18 maja 2014
Lato w tubce
Testuję bardzo dużo kosmetyków - to jest fakt. Niemal codziennie w moim "zbiorze" pojawia się coś nowego. A jednocześnie posty jakoś przestały się pojawiać. Odkryłam tego powód - najwięcej czasu zajmują mi zdjęcia. Wybaczcie więc, że niektóre zdjęcia będą z internetu, ale tak przynajmniej mam pewność, że W MIARĘ regularnie będą się pojawiać tutaj wpisy.
Przechodząc do meritum, oto mój ulubieniec ostatniego czasu. Bardzo się zdziwiłam, że balsam polskiej firmy, kosztujący 16 złotych jest tak niesamowity. Po pierwsze przepięknie, czekoladowo pachnie. Ma dość gęstą konsystencję, jednak szybko się wchłania nie pozostawiając filmu. Delikatnie, acz widocznie brązuje skórę. Sprawia to, że nie wyglądamy nagle jak po miesiącu na słońcu w Maroku tylko stopniowo się opalamy. Opalenizna jest brązowa, delikatna, nie zaś jak po typowym samoopalaczu - pomarańczowa. Dodatkowo bardzo równomiernie schodzi. Nienawidzę jak samoopalacz łuszczy się płatami, jakbyśmy mieli bielactwo. Ten systematycznie się usuwa i nie zostaje dookoła mieszków włosów. Najbardziej jednak zadziwiające dla mnie było to, że genialnie nawilża moją skórę. Już po tygodniu stosowania staje się ona miękka, jedwabista i gładka. Aż się chce pokazywać nogi w szortach!!
Balsam jest niezbędny w naszej kosmetyczce, ponieważ musimy pamiętać jak szkodliwe jest promieniowanie słoneczne. Proszę Was, stosujcie wysokie filtry i nakładajcie je co kilka godzin. Pomijając już fakt niszczenia skóry, który jest niepodważalny. To pamiętajmy, że opalanie zwiększa ryzyko zachorowalności na czerniaka! Piękną opaleniznę możemy zaś uzyskać coraz lepszymi balsamami brązującymi ;). Nikt już nie będzie miał nam tego za złe.
poniedziałek, 12 maja 2014
Kolorowy Eris!!!
Mam nadzieję, że już wszystkie z Was wiedzą: nasza polska, rodzima marka wypuściła niesamowitą serię kosmetyków kolorowych! Mamy polskie Estee Lauder, polskie Lancome.. Tak, tak, z tą grupą docelowo kosmetyki z linii Provoke mają konkurować. Osobiście uważam, że będą! Mogę się pochwalić, że pomacałam wszystkie cacuszka w linii, pomalowałam sobie nimi wszystko, co mogłam pomalować, w związku z czym mogę się obiektywnie wypowiedzieć. Wszystko zaczęło się od sprzedawanych w Sephorze podkładów. Teraz są ich trzy rodzaje: matujący, rozświetlający i liftingujący. Osobiście uważam, że rozświetlający jest najlepszy na Świecie! Naturalny, delikatny, subtelny. Kryje, ale nie obciążą. Skutecznie dodaje blasku skórze.
Moimi kolejnymi faworytami są pudry! Wszystkie! Nie dość, że są przepiękne, to jeszcze niesamowicie funkcjonalne. Różyczka subtelnie rozświetla, ma delikatne drobinki, które wręcz opalizują skórę. Puder sypki ma cudowną gąbeczkę i przypomina mi cudowne czasy pin up girls, kiedy puder nakładało się delikatną gąbeczką. Przepiękny jest również puder brązujący, nie bez powodu nazywa się choco - zwróć uwagę na jego wygląd :). Dla mnie jest jednak trochę zbyt ciemny. Natomiast modelator twarzy mam wrażenie, że jest połączeniem rozświetlacza i pudru brązującego. Idealnie spełnia obie role.
Kosmetyki można kupić w bardzo przystępnych cenach (60-85 zł) w wielu drogeriach. Moje na stałe zagoszczą w kosmetyczce. Dają mi poczucie odrobiny luksusu w życiu codziennym. A Wy posiadacie już swoje ulubione kosmetyki Provoke?
Subskrybuj:
Posty (Atom)








