Otóż kocham miłością wielką wszelkie pojazdy mechaniczne. Taaaak, ja kobieta z krwi i kości szaleję na punkcie samochodów, motorów, a nawet traktora i wózka widłowego ;) Taki fetysz :) Z tego też powodu podeszłam do nowej serii lakierów OPI z wielką nadzieją. Stworzona jest z marka FORD. Mam niestety wrażenie, że jest ciut gorsza niż poprzednia seria z Coca-colą (opisana tutaj). A szkoda.. Zresztą oceńcie same!
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie podała Wam wszystkich uroczych nazw tych lakierów. Ten biały przyjemniaczek to Angel with a leadfoot. Jest bardzo biały, jak jedna z Was idealnie to nazwała - korektorowy. Nakłada się jak każde OPI - bardzo dobrze. Dwie warstwy wystarczą, żeby pokryć całą płytkę i utrzymuje sie względnie 3-4 dni w zależności od wykonywanych czynności.
Ten lakier ma wszystko mówiącą nazwę Race Red. Wygląda idealnie tak jak samochody wyścigowe forda. Na palcach jest bardzo elektryzujący i przyciąga uwagę. Do idealnego pomalowania paznokci wystarczą dwie warstwy. Szybkość wysychania również jest tak jak zawsze w przypadku OPI dość szybka :).
Tej lakier zastanawiał mnie najbardziej. Nazywa się The sky's my limit. I niestety nie przekroczył żadnych barier. Trzeba nałożyć ze 3 warstwy, żeby wyglądał tak jak na zdjęciu. Baaaaardzo słabo kryje. Dodatkowo posiada lekko opalizujące złote drobinki, które ciut mi się gryza z kolorem bazowym. Dla wielbicielek niebieskiego.
Mówiąca wszystko nazwa Queen of the road to mój faworyt z ca;lej kolekcji, Dwie warstwy wystarczą do idealnego krycia. Kolor jest natomiast piękny i szlachetny. Idealny na wieczór. Czerń z dodatkiem opalizujących drobinek. Królowa w najczystszej postaci!
50 years of style mimo nazwy wydaje mi się jednym z najsłabszych lakierów w kolekcji. Jest dość.. babciny. Delikatnie opalizujący, nawet przy trzech warstwach prześwituje. Taki delikatny i niemrawy. Zupełnie bez wyrazu. A może Wam przypadnie do gustu?
No i ostatni z serii Gilrs love ponies. Uwielbiam tą nazwę, mówi sama za siebie! Kolor jest idealnie różowy. Nie za mocny, nie za słaby - różowy. Pięknie odbija światło. Dwie warstwy wystarczą by pokryć całą płytkę. Potem można się przez kilka dni cieszyć idealnie kucykowatymi paznokciami :)
To jak? Który Wam sie najbardziej podoba? Którego chciałbyście zabrać do domu? I co najważniejsze - która seria Wam się bardziej podoba: Ford czy Coca-Cola?
Moje Drogie śpieszę do Was również z wynikami rozdania Yonelle! Liftingujące serum infuzyjne trafi do Ani W. ani proszę Cie bardzo o podanie adresu w wiadomości prywatnej na facebooku lub na maila: lipstickonthemap@gmail.com Gratuluję serdecznie!