Wiecie już wszyscy, że uwielbiam eksperymentować z kosmetykami, kolorami, fakturami, tak było i tym razem. Gdy tylko zobaczyłam Rouge Allure o kolorze Farouche, to wiedziałam, że muszę ją mieć. Zdjęcia niestety nie oddają koloru, jest ona jednak ciemnobordowa, połączenie burgundu i brązu. Na ustach kolor jest znacznie delikatniejszy, a dodatkowo mieni się mnóstwem malusieńkich złotych drobinek. Osobom, które nie są weterankami ciemnych, mocnych szminek polecałabym dodatkowo użycie konturówki. Ja jednak używam jej solo, nawet delikatnie rozcieram na konturach ust, mam wówczas wrażenie, że jestem rockowa ;p Jest to wyjątkowo łatwe bo szminka ma bardzo kremową konsystencję. Jedyną jej wadą jest długość utrzymywania się na ustach. Nie jest jakaś zachwycająca - klika godzin wygląda idealnie tak, jak ją nałożyłam, z biegiem czasu się wyciera i zjada, pozostaje wówczas delikatna poświata koloru na ustach. Czy jestem zadowolona? Bardzo! Czy kupiłabym ponownie, owszem - odrobina luksusu każdemu się należy, a mając ją w torebce czuje się odrobinę jak Marylin Monroe ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szminki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szminki. Pokaż wszystkie posty
środa, 26 lutego 2014
poniedziałek, 11 listopada 2013
Rouge In Love!
Na pierwszy ogień mojej oceny idą szminki Lancôme Rouge In
Love w kolorach 106M, 322M i 181N. Niestety posiadam jedynie testery, więc nie
mogę Wam pokazać jak pięknie wygląda opakowanie. Szminki mają wiele zalet.
Doskonale nawilżają usta. Naprawdę. Można pomalować nimi wysuszone wargi, a już
po chwili (nie oszukujmy się, dłuższej chwili) stają się one miękkie i
wygładzone. Kolejnym plusem jest szeroka gama kolorystyczna. Producent dzieli
je na trzy grupy: dzienne, koktajlowe i wieczorowe, dzięki czemu każda z nas
znajdzie swój odcień. Teraz jedna zasadnicza wada pomadek – trwałość. Makijaż
nimi wykonany jest piękny. Dzięki kremowej konsystencji kolor można dowolnie
stopniować. Dodatkowo ten niesamowity połysk na ustach… do pierwszej wypitej
kawy, albo zjedzonego posiłku. Niestety szminka nie należy do najtrwalszych.
Pozostaje na wszystkich powierzchniach: kubku, widelcu, a nawet kartce (na
szczęście ;)). Jeżeli jednak zależy nam
na efektownym wyglądzie, który bez problemu będzie można w dowolnym momencie
poprawić to szminka jest niesamowita. Efekty oceńcie same!
Oto po kolei nasze bohaterki: 106M, 322M i 181N. Tak natomiast prezentują się na ustach:
Osobiście uważam, że są bardzo fajne. Zarówno na co dzień, jak i od święta. Trzeba tylko pamiętać, żeby sprawdzać, czy makijaż pozostał na swoim miejscu ;))
Subskrybuj:
Posty (Atom)




