Dzisiaj znowu będę się Wam zwierzać. Zdradzę Wam w sekrecie, że w kosmetykach do pielęgnacji ciała najważniejszy jest dla mnie zapach. Może nawet nie skuteczność kosmetyku, a woń którą zostawia na mojej skórze. Nienawidzę śmierdzących balsamów, od razu mnie odrzuca, a kosmetyk ląduje w koszu. Jak nie pachnie, a fajnie działa to jak to mówi moja babcia: "przez rozum" go używam. Jednak masła The Body Shop to zupełnie inna historia! Po pierwsze pachną zupełnie OBŁĘDNIE! Niczym świeżo wyciskane soki owocowe albo letnie koktajle! Pachną też bardzo intensywnie, więc jeżeli nie lubisz owocowych woni to możesz mieć z nimi problem. Zapach utrzymuje się koło godziny-dwóch, dzięki temu nie będzie kłócił się specjalnie z perfumami. Masła bez problemu można stosować rano bo momentalnie się wchłaniają i nie zostawiają na skórze filmu. Poza tym skóra staje się od razu gładka, nawilżona, odżywiona i mam wrażenie, że bardziej napięta. To są jedne z moich ulubionych maseł, a zapach maliny i brzoskwini przypomina mi beztroskie wakacje...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki do pielęgnacji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki do pielęgnacji. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 czerwca 2014
piątek, 14 lutego 2014
Infusion - Eliksir Piękności od Yonelle
Dzisiaj przedstawiam Wam moje najnowsze odkrycie: kosmetyki firmy Yonelle. Polecono mi w salonie Yonelle (yonelle.pl/instytut/), który uwielbiam i odwiedzam regularnie.
Eliksir Piękności jest cząstką serii dla cery dojrzałej. Ma przepiękne opakowanie z wbudowaną pompką. Zresztą cała seria wygląda BARDZO luksusowo, każdy kosmetyk zapakowany jest w delikatny woreczek, natomiast do kremów dodawana jest szpatułka.
Eliksir niestety nie jest najtańszy (139 zł), ale warto go kupić. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że zawiera innowacyjną technologię Nanodysków. Współtwórczyni marki - Małgorzata Chełkowska, napisała o nich nawet doktorat. Chodzi o to, że cząsteczki są zaprojetkowane w formie małych spłaszczonych dysków, dzięki czemu łatwiej przeciskają się między warstwami rogowymi naskórka. Idealnie tak:
Wracając do samego produktu. Po wyciśnięciu na dłoń przeżyłam szok, ponieważ eliksir ma postać przezroczystej bazy pod podkład. Trochę galaretowaty, trochę jakby silikonowy. Niesamowity! Nakładam grubą warstwę na noc i idę spać! Rano moja skóra jest IDEALNIE nawilżona, rozpromieniona, nie ma mowy o podkładzie zostającym w skórkach, ani o łuszczeniu się. Owszem zawiera on substancje odpowiednie dla cery dojrzałej, a moja taka nie jest. Jednak pamiętajmy, że zastrzyk takich substancji w DOBRYM kosmetyku raz na jakiś czas tylko wzbogaci naszą cerę, nie szkodząc jej.
Cała linia kosmetyków dostępna jest na stronie: yonelle.pl/produkty/
Dodatkowo serdecznie zapraszam Was na Facebooka LipstickOnTheMap, trwa tam teraz minirozdanie dla stałych czytelników bloga i profilu, więc chyba dla Was prawda? Polecam serdecznie, szczególnie, że zgłoszeń nie jest dużo, więc jest szansa na nowy kosmetyk :)
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Cuda zapachowe od Bath&Body Works
Dzisiaj już Trzech Króli, więc zgodnie z tradycją rozbieramy choinkę i kończymy ze Świąteczną atmosferą. Niestety mi takie pożegnania nie idą zbyt dobrze, bo po prostu uwielbiam święta. W związku z tym pokaże Wam jak, choć odrobinę, staram się utrzymać świąteczny zapach w domu.
Oczywiście dzięki kosmetykom ;). Dzięki mandarynkowemu mydłu do rąk (29 zł) przy każdym myciu dłoni otula mnie zapach Świąt (tak, należę do pokolenia, któremu pomarańcze i mandarynki kojarzą się z Bożym Narodzeniem). Ma fajną konsystencję, ponieważ po wyciśnięciu na dłonie staje się.. pianą. DOSKONALE myje ręce. U mnie w domu stoi w kuchni, więc pod tym względem jest przetestowany bardzo dokładnie. Poradzi sobie z każdym tłuszczem, ciastem, makijażem, dosłownie ze wszystkim. Zapach długo utrzymuje się na rękach, jednak nie jest zbyt natarczywy. Jego największą zaletą jest fakt, że jest niesamowicie wydajny. Inną wersję zapachową stosuję od kilku miesięcy i dopiero się kończy.
Drugim w kolejce jest mydło Hazelnut latte, które pachnie zgodnie z nazwą. Bardzo delikatnie, orzechowo, z odrobiną wanilii. Nie wyczuwam, w sumie na szczęście, zapachu kawy. Ma hm.. normalną konsystencję, nie jest ani zbyt rzadkie, ani zbyt gęste. Zawiera mikrogranulki, jednak nie spodziewałabym się choćby minimalnego efektu peelingu. Zapach utrzymuje się koło 2-3 godzin. Początkowo jest dość mocno wyczuwalny, jednak z czasem słabnie.
Do żeli antybakteryjnych mam największą słabość, wręcz paranoję. Bardzo często ich używam, bo mam wrażenie, że ludzie się nie myją i przenoszą wszędzie miliony zarazków. Najbardziej marzy mi się post o porównaniu pod względem skuteczności wszystkich żeli antybakteryjnych występujących na rynku, jednak nie mam ku temu możliwości.. Halo, może mamy jakiegoś chemika chętnego na to wyzwanie? :) Natomiast żele antybakteryjne Bath&Body Works uwielbiam za niesamowite zapachy. Kosztują jedynie 8 zł, więc nie jest to majątek. Są za to bardzo wydajne, z moją obsesją wytrzymują ze mną ponad miesiąc. Dodatkowo niesamowicie pachną. Niestety przed Świętami były dostępne same słodkie zapachy. O ile wychodząc z kuchni chętnie będę pachniała orzechami, o tyle siedzą na wykładzie nie chciałabym pachnieć tak, jakbym dopiero wyszła z kuchni po kilku godzinach pieczenia ciast. Moim ukochanym zapachem jest oczywiście zapach paryski, delikatnie słodki, wysublimowany, kwiatowy. Jednak podczas zakupów te również wpadły mi... w nos :). Jest to delikatna, słodka mandarynka i twilight woods - wytrawny, kwiatowy zapach, przypominający woń perfum. Nie raz zdarzało mi się usłyszeć "ojej, co tak pachnie" podczas stosowania go, więc mogę śmiało stwierdzić, że początkowo zapach jest bardzo intensywny. Jednak po pewnym czasie, jak wszystkie, ulatnia się.
Jakie są Wasze ulubione zapachy z Bath&Body Works? Ja początkowo myślałam, że ich produkty to droga przyjemność, jednak 8 zł miesięcznie to przecież nie majątek.. Szczególnie przy moich makabrycznych wydatkach na kosmetyki :(.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
