W momencie kiedy podjęłam decyzję o założeniu bloga wiedziałam jaki ma mieć cel: ma uświadamiać. Nie tylko pokazywać dobre i fajne kosmetyki, ale też przekazywać trochę wiedzy o nas samych - o kobietach. O tym, że warto o siebie dbać. Także o tym, że warto stosować kremy z filtrami, najlepiej przez cały rok. W Australii rząd wydaje miliony dolarów na kampanie edukacyjne mające na celu uświadamianie jak wielkie zagrożenie płynie do nas od strony słońca. Robi to zaś tylko dlatego, że nie ma w swoim budżecie biliardów dolarów, żeby leczyć wszystkich nadmiernie korzystających ze słońca z czerniaka. Wiem, wiem tam jest inny klimat. Jednak jakby nie patrzeć u nas też jest słońce. Natomiast ku zdziwieniu wielu osób słońce też jest w pochmurny dzień! Najbardziej szkodliwe promienie UVA i UVB przenikają nawet przez szkło i docierają do głębokich warstw skóry. Dlatego tak ważna jest profilaktyka. Najnowsze kremy przeciwsłonieczne są idealne do codziennego użytku. Nie są tłuste, nie pozostawiają białego filmu, momentalnie się wchłaniają i nawilżają skórę. Nie od dzisiaj wiadomo, że uwielbiam firmę La Mer. W związku z tym polecam Wam kolejny ich krem przeciwsłoneczny The Reparative Face Sun Lotion. Posiada SPF 30, czyli idealnie na codzienne stosowanie. Ma gęstą konsystencję, doskonale nawilża skórę, pozostawia ją miękką, gładką i delikatną. Momentalnie się wchłania, więc od razu będziesz mogła zrobić makijaż. Poza tym ma dwie absolutne zalety: piękne opakowanie, które możesz zobaczyć na zdjęciu i niesamowity zapach. Po raz kolejny żałuję, że nie mogę na blogu dodać odnośnika do zapachu. Ten jest cudowny!Taki ekskluzywny i wysublimowany! I na całe szczęście tak szybko się nie ulatnia! Dla mnie ten krem to must have zbliżającej się zimy - notorycznie będzie mi przypominał lato i wakacje!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ochrona przeciwsłoneczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ochrona przeciwsłoneczna. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 26 sierpnia 2014
środa, 20 sierpnia 2014
Słoneczko nasze rozchmurz buzię!
Choć moim znajomym ciężko będzie w to uwierzyć, to ja też byłam kiedyś dzieckiem i śpiewałam różne takie cuda. Mimo pogody za oknem i widma kończących się wakacji postanowiłam dodać jeszcze kilka wakacyjnych postów, w końcu Zosia Ślotała i Katarzyna Skrzynecka jeszcze szaleją na wakacjach, więc nic straconego. Poza tym przeczytałam na kilku Waszych blogach, że usilnie poszukujecie na wakacje kremu do twarzy z wysokim filtrem, który nie zostawia białego filmu. Poczułam zatem misję i przychodzę na ratunek! Pokazywałam Wam już kilka kremów z filtrem, ten jednak będzie wyjątkowy bo zadziwił nawet mnie! Jenipapo firmy L'Occitane jest nietuzinkowym produktem. Zaczynając od jego malutkiego, mieszczącego się nawet w kieszeni opakowania i cudownego wakacyjnego designu. Mam wrażenie, że z tego kremu aż krzyczy "Weź mnie na wakacje!". Jest tak podręczny jak jeszcze żaden inny. Kolejnym jego plusem jest zapach. Tak, ten krem pachnie i to bardzo ładnie! Jest to woń łącząca w sobie słodkie aromaty z wonnymi kwiatami, nie umiem Wam tego inaczej opisać niż - jest to idealnie wakacyjny zapach! Sam produkt ma bardzo rzadką, wręcz lejącą się konsystencję. Sprawia to, że jest bardzo wydajny - porcja pokazana na zdjęciu spokojnie wystarcza na posmarowanie całej twarzy. Poza tym momentalnie się wchłania! Zaczęłam nawet liczyć jak długo : 10 sekund! I znika, dosłownie! Nie pozostawia po sobie niczego oprócz ochrony przeciwsłonecznej. Całkowicie się wchłania. Nie ma filmu, białej powłoki, nawet poczucia, że posmarowało się twarz kremem. Totalnie wtapia się w skórę, więc normalnie można potem wykonać makijaż i inne codzienne czynności. Bez obawy o spłynięcie makijażu, czy rolowanie się kremu z filtrem. Zaryzykowałabym stwierdzeniem, że jest to lepszy krem miejski niż La Mer. Przynajmniej pod względem współpracy z kosmetykami do makijażu. A Wy pamiętacie o codziennym używaniu filtrów na twarz? I to nie tylko latem? Jakie są Wasze ulubione kremy?
wtorek, 24 czerwca 2014
Zróbmy sobie wakacje
Dobrze już wszyscy wiecie, że jestem BARDZO przeciwna naturalnej, a już szczególnie nadmiernej, opaleniźnie. Błagam o regularne używanie kremów z filtrem. Szczególnie, że opaleniznę można sobie wyczarować samemu. Oprócz licznych balsamów brązujących i samoopalaczy na pomoc przychodzą nam również pudry brązujące. Dzisiaj jeden z nich - letnia, limitowana edycja Sol de Rio Sephory. Puder już wygląda przepięknie - istnie brazylijsko i słonecznie. Bardzo ładnie i subtelnie pachnie, co uważam za ogromną zaletę. Poza tym ma ogromne i mimo tego bardzo poręczne opakowanie. Dzięki temu stanowczo starczy nam na całe lato! Puder ma delikatny naturalny kolor, więc idealnie się sprawdzi nawet u początkujących. Po prostu nie da się zrobić sobie nim krzywdy! Ma satynowo-kremową konsystencję i świetnie się nakłada pędzlem. Pięknie wygląda na twarzy przez cały dzień - dosłownie! Poza tym jest matowy, dzięki czemu idealnie stapia się ze skórą, imituje naturalną opaleniznę i modeluje twarz. Osobiście używam go nie tylko na twarzy, codziennie modeluję nim dekolt, a niekiedy zdarza mi się również musnąć nim ręce i nogi. Jego ogromna pojemność pozwala na liczne szaleństwa w tym zakresie. Dla mnie jest to must have letniego sezonu! A Wy macie jakieś kosmetyki bez których nie możecie się obejść w te wakacje?
niedziela, 25 maja 2014
Morska ochrona
Dzisiaj zdradzę Wam największy sekret mojej skóry. Nieskromnie napiszę, że moją największą zaletą jest zadbana skóra. Kiedy jeszcze nie testowałam TAKIEJ ilości kosmetyków była znacznie ładniejsza, ale teraz też nieźle się trzyma. Teraz Wam w WIELKIEJ TAJEMNICY zdradzę sekret dlaczego :). Kiedy nie muszę używać jakiegoś nowego kremu to stosuję krem La Mer. ZAWSZE. Od kiedy dotknęłam go po raz pierwszy wiedziałam, że to będzie miłość na wieki. Chciałam pokazać Wam konsystencję kremu, jednak uznałam, że na zdjęciu jej zupełnie nie widać. Jest hmm.. lejący się, taka trochę zawiesina. Jednak już jedna kropla wystarczy by posmarować całą twarz. Krem natychmiastowo się wchłania, nawilża skórę, wygładza, pielęgnuje - robi wszystko, oprócz prania i prasowania ;). Z racji aktualnej pogody używam filtru 50, uwielbiam być opalona, jednak panicznie boję się promieni UV, chronię się wiec przed nimi jak mogę. Na krem od razu można nałożyć podkład, jeszcze żaden mi się nie zważył. Dodatkowo bardzo subtelnie i miło pachnie.. Jestem w nim zakochana po uszy! Co uważacie na jego temat? Miałyście okazję wypróbować jakiś kosmetyk La Mer? Jakie były Wasze wrażenia?
Subskrybuj:
Posty (Atom)